“Tele Tydzień” marzec’ 2005 Włodzimierz Osiński

 

Każdy z nas chciałby mieć wspaniałego partnera aby tworzyć z nim ekscytujący związek. Niestety, rzeczywistość nie zawsze układa się po naszej myśli.Źle funkcjonujący związek partnerski może mieć wpływ nie tylko na sprawy decydujące o naszym zdrowiu fizycznym i psychicznym ale także o materialnym aspekcie życia.

Antoni Przechrzta, uzdrowiciel duchowy, uważa, że przez wiele lat, kiedy polskie społeczeństwo w naszym kraju borykało się z bardzo przyziemnymi problemami bytowymi większość ludzi w związkach nie zastanawiała się nad jakością swojego życia. Obecnie na plan pierwszy wysunęła się potrzeba bycia w związku opartym na miłości i zrozumieniu. Wiele osób zauważyło, że życie które prowadzą z ukochaną osobą odbywa się na zasadach jakie im już nie odpowiadają. Pojawiła się także świadomość, że porozumienie między partnerami w związku może odbywać się na wielu subtelnych płaszczyznach.

– W związku ludzie komunikują się na płaszczyźnie fizycznej, seksualnej, emocjonalnej, intelektualnej i duchowej – twierdzi Antoni Przechrzta. Kiedy jakiś z obszarów nie działa prawidłowo nasz partner może nie czuć się komfortowo. Dlatego tylko stałe porozumienie i energetyczna wymiana na wszystkich tych płaszczyznach pozwala na stworzenie idealnego partnerstwa.

Nie wszyscy jednak są do tego zdolni. Niektórzy, najczęściej powielając model związku własnych rodziców, nie są w stanie odczuwać pozytywnych emocji i swoje partnerstwo opierają na strachu i uwarunkowaniach ekonomicznych. W nieświadomy sposób zniewalają swoich partnerów oplatając ich myślowymi rozkazami. Osaczony partner czuje się jak mucha zaplątana w niewidzialnej sieci utkanej z emocjonalnych lub materialnych szantaży, rozkazów i oczekiwań.

W prawidłowo funkcjonującym związku musimy pamiętać o jeszcze jednej ważnej potrzebie samorealizacji. Osoba, która o tym zapomina albo staje się służącą swojego partnera, albo kompletnie rozgoryczona zaczyna eskalować żądania przybierając postawę oceniającą wobec towarzysza życia. Dlatego brak samorealizacji to najkrótsza droga do rozpadu związku.

Antoni Przechrzta rozwiewa także mit, że to najczęściej kobiety „duszą się” w związkach zniewoleni przez prymitywnych małżonków. Współcześni mężczyźni potrzebują zmian tak samo jak ich partnerki.

Marek, warszawski przedsiębiorca, zwrócił się do Antoniego Przechrzty z prośbą o uzdrowienie swojego wieloletniego związku. Po 20 latach małżeństwa, mężczyzna zupełnie oddalił się od swojej żony i stracił z nią kontakt emocjonalny. Jedynym powodem, dla którego trwał przy swojej partnerce była troska o czworo nastoletnich dzieci. Codzienne awantury i eskalacja materialnych żądań ostatecznie przelały czarę goryczy. Rozpoczynając uzdrawianie terapeuta przekonał przedsiębiorcę, że nawet jeśli tylko jeden z partnerów deklaruje chęć poprawy związku i tak można liczyć na pozytywne rezultaty…

UZDRAWIANIE

Ponieważ partnerzy połączeni są ze sobą energetycznie wystarczy, że jedno z małżonków będzie dążyło do uzdrowienia związku, aby jego jakość się poprawiła. Zmiany zachodzące w świadomości jednej osoby wpływają nie tylko na drugą osobę w związku ale także na całe otoczenie. Nie zdajemy sobie sprawy, że nawet negatywna myśl o naszym partnerze może spowodować pogorszenie się sytuacji i doprowadzić do awantury. Natomiast myśli pozytywne potrafią poprawić jakość naszego związku.

– W chwili kiedy podnosimy poziom swojej świadomości dokonujemy przemiany i zmieniamy swój stosunek do realiów życia –  tłumaczy Antoni Przechrzta. Zdarza się, że zastana sytuacja życiowa lub model partnerstwa przestaje nam już odpowiadać. Wtedy jedynym rozwiązaniem jest zmiana.

Nigdy także nie należy za własne niepowodzenia życiowe obwiniać partnera. Sposobem na wybrnięcie z tej sytuacji jest danie sobie i partnerowi wolności. Pozwólmy, aby nasz ukochany samorealizował się żyjąc własnym życiem. W tym celu należy otworzyć się na bezinteresowną miłość zapominając o wszelkich emocjonalnych i materialnych szantażach. Prawdziwe partnerstwo polega na byciu dla samych siebie, a nie na równym wnoszenia do gospodarstwa dóbr i usług.
Podczas indywidualnych sesji Marek pod nadzorem terapeuty nauczył się afirmować i wizualizować nowe pożądane aspekty swojego związku. Dzięki medytacjom łatwo osiągał wyciszenie pozbywając się stresów codziennego życia. Jego partnerka, Justyna, była tak zaciekawiona zmianą jaka zaszła w jej mężu, że z łatwością zgodziła się na terapię.

W czasie głębokiej medytacji kobieta uświadomiła sobie, że jej dusza cały czas zobligowana jest przysięgą małżeńską złożoną wobec jej pierwszego męża. To ukryte w podświadomości przekonanie miało decydujący wpływ na całe jej wieloletnie małżeństwo i odnoszenie się do kochającej ją osoby. Justyna czując, że złamała złożoną przed Bogiem przysięgę i chcąc się ukarać zamieniła życie swoje i swojego partnera w piekło. Odnalezienie przyczyny kłopotów diametralnie zmieniło pożycie tego małżeństwa. Po kilku sesjach Justyna zintegrowała swoją osobowość, stała się łagodna i opiekuńcza wobec męża. Pogodziła się także z Bogiem, gdyż przez wiele lat nie czuła się godna Jego miłości.

KARMA W PARTNERSTWIE

Antoni Przechrzta uważa, że nie należy za wszelką cenę doszukiwać się wpływu karmy w naszych partnerskich niepowodzeniach.

– Większość osób mówiąc o karmie ma na myśli straszliwe fatum przed którym nie ma ucieczki – tłumaczy terapeuta. Z mojego doświadczenia wynika, że wpływy karmiczne dają czasem bardzo pozytywne uwarunkowania. Osoby w związku traktują się jak jednakowo myślące i czujące bratnie dusze. Jednoczą się na planie fizycznym i psychicznym do tego stopnia, że wszystko wykonują i przeżywają razem. Zdarza się nawet, że ich nieśmiertelne energie u kresu drogi życiowej decydują się na jednoczesne opuszczenie ciał.

Sensem naszej fizycznej egzystencji jest przerabianie kolejnych lekcji, podczas których stawiani jesteśmy przed emocjonalnymi i etycznymi wyborami. Uwarunkowania karmiczne uświadamiają człowiekowi, że aby się rozwijać musi odrzucić zachowania pociągające za sobą negatywne konsekwencje. Jeśli zrobimy coś destrukcyjnego to będziemy musieli za to odpokutować, a kara wcale nie musi nadejść dopiero w następnym wcieleniu, może spotkać nas o wiele szybciej. Ponieważ jednak człowiek posiada wolną wolę może w każdej chwili zmienić swoje przeznaczenie przełamując zaklęty krąg zemsty i agresji wkraczając na drogę miłości i doznań duchowych. W innym wypadku będziemy otrzymywać coraz to trudniejsze lekcje życia bez możliwości uwolnienia się od nich.

Terapeuta przekonuje, że moment śmierci zawiera w sobie bardzo silny ładunek emocjonalny. Szczególnie kiedy nasze odejście jest prosta konsekwencją życiowych uczynków, których dokonaliśmy podczas poprzedniej inkarnacji.
Jeżeli w poprzednim życiu zostaliśmy spaleni na stosie, straceni na gilotynie lub ukamienowani przez wioskową społeczność przychodzimy na świat pełni podświadomych zranień i urazów rzutujących na nasze przyszłe życie – tłumaczy Antoni Przechrzta.  Jeśli tak się stało to naszą duszę musimy koniecznie uwolnić od tych traumatycznych wspomnień, albowiem taka karma z pewnością da nam się we znaki.
Dotyczy to także partnerstwa, w którym bardzo często dochodzi do zamiany ról.

Joanna wyjątkowo maltretowana psychicznie przez swojego męża podczas sesji regresji odkryła, że w poprzednim wcieleniu to ona zadręczała swojego partnera.

– Miałam wizję, w której tak bardzo nienawidziłam swojego męża, że kiedy umarł z wściekłością złapałam za topór i porąbałam mu nogi. Uświadomiłam wtedy sobie, że mój obecny los jest konsekwencją tamtego dawnego postępowania – opowiada Joanna.

Pani Joanna zrobiła pierwszy krok ku uzdrowieniu swojego związku i wyłamaniu się z uwarunkowań karmicznych – uświadomiła sobie, że musi przebaczyć, poprosić o przebaczenie i starać się wynagrodzić krzywdy z poprzedniego życia poprzez okazywanie bezinteresownej miłości. Rodzimy się często z długiem w stosunku do konkretnej osoby, z którą nie rzadko spotykamy się w małżeństwie a ono staje się okazją do własnego zrehabilitowania się. Dopiero teraz może zbudować nową wizję siebie i swojego partnera.

Dopóki nie pojawi się w nas wewnętrzna potrzeba zmiany, dopóty nasze życie będzie toczyło się utartymi koleinami wyznaczonymi przez karmę.

– Jeśli nasza karma objawia się trudnościami bytowymi daje tym samym znać, że trzeba zmienić swoje podejście do życia – mówi Antoni Przechrzta. – Najprostszym rozwiązaniem jest odejść od biernego akceptowania tego co zesłał nam los. Należy odrzucić fałszywe pojmowanie tradycji (dziadek był murarzem, ojciec był murarzem, więc i ja zostanę murarzem) i strach przed dokonywaniem zmian.

Taka sama postawa obowiązuje w partnerstwie. Wiele kobiet mimo, że nie akceptuje modelu związku w jakim przebywa niczego nie zmienia w obawie przed nowym i nieznanym. Do głosu dochodzi także lęk przed reakcją męża na wieść o tym, że jego towarzyszka życia nie chce być dłużej jego prywatną służącą tylko wierną, kochającą żoną.

– Kobiety boją się reakcji swoich dotychczasowych partnerów. Co się stanie jeśli mężczyzna zapewniający byt mnie i moim dzieciom zaprotestuje? Dlatego lepiej o tym zapomnieć i przybrać cierpiętniczą minę – mówi Antoni Przechrzta.

BUDOWANIE ZWIĄZKÓW

Podstawowym warunkiem wymaganym przed uzdrawianiem partnerstwa jest pojawienie się świadomości, że w naszym związku jest coś nie tak. Zajęcia prowadzone przez Antoniego Przechrztę pomagają ustalić zakres niezadowolenia partnerów ze swoich towarzyszy życia. I choć czasem jedynym sposobem na uzdrowienie związku jest rozejście się z szacunkiem to jednak większość par pojawiających się na warsztatach, po zakończeniu zajęć, daje sobie drugą szansę.

Aby terapia odniosła zamierzony skutek pomocnym jest, gdy uczestnicy kursu  otworzą się przed innymi osobami. Dzięki temu rozumieją, że nie są osamotnieni w swoich partnerskich problemach ale, że inni ludzie także doznają podobnych uczuć.

Wizję nowego związku możemy stworzyć sami opierając się na wielu działaniach takich jakwizualizacje, afirmacje czy modlitwy. Najtrudniejsze zadanie jakie stoi przed nami to dotarcie do sedna rzeczywistych powodów rozpadu związku. Znakomitą techniką służąca temu celowi jest pisanie listów do swojego partnera. W pisemnej formie możemy zawrzeć wszystkie niewypowiedziane dotychczas żale, złości i pretensje. W trakcie pisania zastanówmy się czy rzeczywiście nasz partner jest taki zły czy tylko tak go postrzegamy patrząc przez filtr własnych uprzedzeń, lęków i zranień.

Dla wielu osób szansą na dobry związek jest także nauka wybaczania. Im więcej i częściej potrafimy wybaczyć naszemu towarzyszowi życia tym szybciej sami uwolnimy się od zranień pochodzących z dzieciństwa lub wcześniejszych związków. Zapiekłe chowanie w sobie urazów doprowadza w końcu do ciągłego obwiniania partnera, rozpadu związku i wielu chorób o podłożu psychosomatycznym.

– Droga do uzdrowienia związku jest drogą uzdrowienie samego siebie polegającą nawybaczeniu sobie, zachowywaniu odpowiedniej jakości życia, jakości energetycznej i jakości odczuwania duchowego –  tłumaczy Przechrzta. W tym celu należy wzmocnić w sobie głos wewnętrzny, który doprowadzi nas na duchowy poziom egzystencji. Kiedy się tam znajdziemy zrozumiemy, że możliwe jest funkcjonowanie na poziomie bezinteresownej miłości. A wtedy subtelna energia naszego uczucia odmieni nas, naszego partnera i całe nasze życie.

Włodzimierz Adam Osiński, “Tele Tydzień” marzec 2005