“Cooltura” nr.11 Adriana Chodakowska



TAKIE ZWYKŁE CZARY-MARY

Cooltura Polish weekly Magazine  NR.11 29.05. 2004

Przygaszone światła w zatłoczonej sali. Na stole pali się tylko biała świeca. W tle słychać spokojną muzykę.

– Słyszę tutaj na sali imię Łukasz, widzę spadochrony… dość bolesne lądowanie… – mówi mężczyzna, stojący przed siedzącymi na krzesłach ludźmi.

– Ja mam na drugie imię Łukasz! Odzywa się ktoś z sali- jakiś czas temu spadałem z zamkniętym spadochronem, miałem ostre lądowanie, bolały mnie plecy…

– Słyszę słowa „projektowanie” i „samoloty”…

– właśnie dzisiaj nad tym pracowałem, nad projektowaniem czegoś związanego z samolotem…

To nie jest fragment seansu spirytystycznego. To wszystko działo się na otwartym wykładzie Antoniego Przechrzty w ubiegłą środę w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym. Prelekcja poświęcona była jasnowidzeniu i duchowemu uzdrawianiu oraz poprzedzała dwudniowy kurs jasnowidzenia.

Podczas dzisiejszego wykładu sala wypełniona była po brzegi. Czy zawsze Pana prelekcje i kursy cieszą się tak dużym zainteresowaniem?

Do tej pory tak. Gdy parę miesięcy temu prowadziłem kursy o duchowym uzdrawianiu, to nie było gdzie tych ludzi pomieścić. Są to tematy, które bardzo się przydają w życiu, bo na co dzień się sprawdzają. Jasnowidzenie, uzdrawianie, jak polepszyć własne życie-tego niestety nie uczą w szkole.

Co skłania ludzi do wzięcia udziału w takich zajęciach? Co one dają?

Okazuje się na przykład, że patrząc na kogoś, kto miał raka kręgosłupa lub guza piersi, widziałem niezdrowe relacje tej osoby z innymi ludźmi. Jedna z pań nie chciała się do tego przyznać, choć jej relacje z mężem musiały być naprawione – i tak też się ostatecznie stało. Ale jeszcze coś nie zostało wtedy zrobione. Wówczas wyszło na jaw, że jej stosunki z córką nie są zbyt serdeczne. Naprawiając to, stan zdrowia tej osoby i jej psychiczne samopoczucie bardzo się poprawiły. Takich właśnie sytuacji, w których odkrywamy, co właściwie może być właściwym powodem naszej choroby, jest bardzo dużo. Dzięki dotarciu do tych przyczyn i przeciwdziałaniu im czujemy się lepiej, poprawia się jakość naszego życia.

Wielu bioenergoterapeutów twierdzi, że trzeba mieć specjalny dar, czy też predyspozycje do uzdrawiania i jasnowidzenia. Pan uważa, że można się tego nauczyć?

Owszem. Wykształciłem parę tysięcy ludzi, którzy praktykują uzdrawianie i używają jasnowidzenia w każdej dziedzinie życia. Dawniej to była taka ekskluzywna sprawa. My mamy program, który pozwoli dojść dzięki ćwiczeniom, w ciągu dwóch lat, do poziomu dobrego terapeuty. Jeżeli ten temat kogoś nie interesuje, to znaczy, że nie ma predyspozycji w tym kierunku lub do tego nie dorósł. Wiele osób przychodzi na moje kursy, bo chce najpierw uzdrowić własne życie. Później okazuje się, że mają potrzebę pomocy innym. Od tego się właśnie zaczyna.

Czy zauważa Pan swoisty paradoks obecnych czasów – z jednej strony niesamowity postęp cywilizacji, a z drugiej – chęć powrotu do duchowych korzeni, czego dowodem są wyrastające jak grzyby po deszczu szkoły bioenergoterapeutów, czy też Pana działalność?

Mamy wokół siebie taki ogromny nawał informacji różnych wydarzeń, że zagłuszają one poczucie prawdy. Bardzo często to, co mówią politycy, reklama, nie ma nic wspólnego z prawdą. Jeśli człowiek chce odnosić sukcesy w życiu, musi się zorientować najpierw, o co w tym życiu chodzi. Nie uda się tego zrobić w totalnym zagłuszeniu, dlatego potrzeba nam duchowego uzdrowienia. Trzeba nam dotarcia do naszej duszy, żeby mogła ona przez nas przemawiać, pokazywała nam kierunek w życiu. Dusza zawiera wiele cennych informacji i może nas prowadzić po tym świecie chaosu.

Adriana
Chodakowska