“Czwarty Wymiar” 4 kwiecień 2004  (po kursie jasnowidzenia)

Droga Redakcjo,

Myślę, że powinienem się podzielić z Czytelnikami „Czwartego Wymiaru” kilkoma informacjami. Otóż wziąłem udział w kursie jasnowidzenia prowadzonym w Lublinie przez Antoniego Przechrztę. Od dawna miałem przebłyski jasnowidzenia, ale tym razem nie mogłem uwierzyć samemu sobie. To było zadziwiające. Zmysł psi istnieje i mam na to dowody.

Jedno z ćwiczeń, jakie wykonywaliśmy, polegało na opisywaniu partnera z kursu. Wtedy to, spoglądając na jego twarz, zobaczyłem planetę Ziemię. Zignorowałem to i nie zanotowałem. Później ujrzałem delfina. To akurat zapisałem. Co w tym dziwnego? Okazało się, że mój partner ćwiczeniowy ma na tapecie w komputerze Ziemię, z której wyskakuje delfin, i – jak twierdzi – ma ją od dłuższego czasu!

Inne zadanie polegało na odczytaniu nazwy esencji znajdującej się w małej próbce. Znowu mi się udało-zaledwie zamknąłem oczy, zobaczyłem (i usłyszałem?) „czakram”, a potem wyobrażenie Ziemi. Zaiste chodziło o esencję o nazwie „czakram Ziemi”!

Następnie należało odczytać informacje na temat zajęć osoby ze zdjęcia (psychometria). Ujrzałem wtedy dokoła niej zwierzęta w rodzaju kameleonów, węży itp. I rzeczywiście osoba ta zajmuje się tymi zwierzętami, prowadząc takie „zoo” na potrzeby lekcji biologii w różnych szkołach.

Inna niezwykłość to częściowa zbieżność tego, co ja zobaczyłem z tym, co ujrzał nasz nauczyciel w związku z medytacją nad przyszłością-były to: wynalazek nowego napędu i wyścig zbrojeń związany z Księżycem.

A po kursie pewnego ranka… nie wstając z łóżka zidentyfikowałem to, co leżało na talerzu w kuchni. Ku mojemu zdziwieniu zastałem te rzeczy w takiej samej formie i proporcji, jak w wizji!

Nie wiem, co na to inni, ale dla mnie jasnowidzenie jest faktem. Kurs u Antoniego Przechrzty dał mi dostateczne dowody. Czego chcieć więcej? Wybieram się oczywiście na II stopień.

Pozdrawiam,

Paweł Karwat