artykuł  “Wróżka” NR 7/2003  Anna Forecka




– Wielu ludzi ma przebłyski jasnowidzenia.
To naturalna zdolność, która drzemie w każdym. Trzeba tylko pracować, by ją rozwinąć. I warto to robić – twierdzi Antoni Przechrzta, który od kilku lat uczy Polaków jasno widzieć.

– Przez kilka miesięcy całkowicie zmieniłem swoje życie, aż mnie samemu trudno w to uwierzyć – mówi pan Andrzej, właściciel kilku sklepów w Poznaniu. Pogodny, ciepły, na luzie, ledwo przypomina mężczyznę, którego poznałam rok temu w poznańskiej “Aurze”, na kursie jasnowidzenia pierwszego stopnia.

Wejrzał w świat ducha.

Niewiele wiedział wówczas o ezoteryce, jasnowidzem chciał zostać z czysto materialnych powodów. Chciał… przewidzieć posunięcia partnerów w interesach i zgarniać jeszcze większą kasę. Był przekonany, że z tą niezwykłą umiejętnością będzie mu o wiele łatwiej kontrolować pracowników… – Wydawało mi się wtedy – wspomina – że nie wytrzymam konkurencji z supermarketami. A dziś interes tak dobrze idzie, że mógłbym otworzyć kilka nowych sklepów. Rzecz w tym, że nie mam już na to ochoty. Wiem, że materia i duch powinny być w równowadze. Nie żyję już tylko po to, żeby się bogacić. Właśnie wróciłem z Indii, gdzie odwiedziłem kilka ashramów. Jestem bardzo szczęśliwym, spełnionym człowiekiem. Z żoną przeżywamy drugą młodość. Mamy wspólny cel: chcemy założyć fundację wspomagającą kształcenie dzieci z biednych rodzin…

– Uśmiecham się sam do siebie, patrząc, jak podczas kolejnych stopni kursu jasnowidzenia ludzie się zmieniają-mówi Antoni Przechrzta, jedyny w Polsce nauczyciel Brytyjskiej Federacji Uzdrowicieli NFSH, członek Brytyjskiego Stowarzyszenia Spirytualistów SAGB, wykładowca Akademii Medycznej w Londynie, który dziś rozpoczyna w Poznaniu, z tą samą, co przed rokiem, grupą kurs stopnia czwartego. – Dzieje się to samo z siebie. I ja, i uczestnicy moich zajęć jesteśmy prowadzeni przez wyższe siły. Większość kursantów już bez trudu potrafi obudzić w sobie wyczuwanie pozazmysłowe. Poza tym uczę ich, jak odczytywać sygnały dawane nam przez anioły opiekuńcze. Sam przecież idę przez życie, kierując się ich znakami…

Antoni Przechrzta po czwartym roku studiów na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych wyjechał do Anglii. Żeby poznać najnowsze trendy sztuki współczesnej, przeżyć coś nowego. Miał głębokie wewnętrzne przeświadczenie, że mu się uda. – Uczyłem się języka, pracowałem, gdzie się dało, by opłacić naukę – wspomina.- Gdy złożyłem podanie o stypendium, koledzy stukali się w czoło; przyznawano je tylko dwóm osobom rocznie. Nie byłem zaskoczony, gdy stypendium otrzymałem. Polacy mają potencjał.

Podczas studiów w Akademii Królewskiej w Londynie na wydziale rzeźby równocześnie poznawał tajniki ezoteryki. Po studiach otrzymał propozycję pracy jako uzdrowiciel w klinice; przystał na nią. Ale nie porzucił pracy artystycznej. Wystawiał w Nowym Yorku, Wiedniu, Londynie.

– W Anglii ludzie są otwarci na ezoterykę, nikogo nie dziwi, że lekarze korzystają z pomocy bioterapeutów – mówi. – Wszystko znakomicie się układało, ale ja tęskniłem za Polską. Gdy otrzymałem propozycję robienia kursów także w kraju, potraktowałem to jako kolejny znak “z góry”. I teraz krążę między Anglią a Polską. Antoni Przechrzta twierdzi, że jego polscy uczniowie uzyskują znacznie lepsze wyniki niż brytyjscy. Ze w Polsce jest o wiele większy potencjał energetyczny, ponieważ ludzie bardziej kierują się sercem.

Potęga spokoju

Alicja Klejewska z Wrocławia jest sekretarką w dużym biurze. – Żyłam jak automat – opowiada. – Praca, zakupy, odbieranie dzieci z przedszkola, dom. Ciągle bałam się, że mnie zwolnią, ponieważ za słabo znam angielski. Na pierwszym kursie Antoni nauczył nas , jak stworzyć tarczę obronną, aby nie chłonąć wszystkich złych energii z otoczenia. To wiedza w sam raz dla mnie! Szef jest typowym cholerykiem, a że jestem najbliżej, zawsze wyładowywał się na mnie. Gdy nauczyłam się za pomocą odpowiedniego oddechu bronić przed jego agresją i złością, moje życie od razu stało się łatwiejsze. Ponadto medytuję, uprawiam jogę… Już nic nie jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi.

Praktycznych korzyści z jasnowidzenia doświadczyli nieraz także Irena i Adam Bierniakowie, uczniowie Antoniego. Któregoś dnia Irena wracała samochodem do domu w Mosinie pod Poznaniem drogą przez las. Gdy auto nagle się zepsuło, sięgnęła po telefon komórkowy, aby wezwać na pomoc męża. Ale komórka była rozładowana. – Nie wiedziałam, co robić. Iść kilka kilometrów do przystanku? Wyjść na szosę i zatrzymać pierwsze lepsze auto? W końcu postanowiłam skorzystać z tego, co zawsze radził Antoni: poprosiłam o pomoc Anioła Stróża. Mocno się skoncentrowałam i w myślach wzywałam męża. Nie wiem, jak długo trwałam w tym stanie, prawdopodobnie kilkanaście minut, gdy zobaczyłam samochód jadący lasem w moim kierunku. To był Adam! Odebrał moją informację tak dokładnie, że nawet wiedział, w którym miejscu jestem!

– Kto chce rozwinąć w sobie zdolności jasnowidzenia czy telepatii, musi uwolnić się od blokad, takich jak poczucie winy, grzechu, kary – wyjaśnia Antoni Przechrzta. – Odpowiednie techniki i ćwiczenia pozwalają przywrócić harmonię własnego wnętrza. Trzeba się też nauczyć wyłączać logiczne myślenie, być otwartym na odbiór każdej informacji, jakakolwiek by ona była: dobra czy zła, rzeczowa czy absurdalna. Bo rolą jasnowidza nie jest osądzać, ale pomagać ludziom…

Splot słoneczny doniósł o zdradzie

Janusza Łukasika, studenta anglistyki, najbardziej zafascynowało odbieranie informacji poprzez sygnały własnego ciała. – Gdy zacząłem się uważnie obserwować – mówi – stwierdziłem, że powtarza się ból w splocie słonecznym. A podczas medytacji coraz częściej pojawiała się twarz mojej dziewczyny. Towarzyszył jej jakiś mężczyzna, znacznie starszy. Czułem, że Kasia mnie zdradza, mimo że “na zdrowy rozum” nie miałem żadnych dowodów. Postanowiłem zagrać w otwarte karty- na kolejnej randce zapytałem ją o to wprost. Kasia nawet się nie broniła. Wyszeptała: ” A kto ci o tym powiedział?”

Antoni Przechrzta twierdzi, że w najbliższych czasach takie zdarzenia będą na porządku dziennym. Nadchodzi epoka “uduchowienia”, wymagająca od ludzi większej wewnętrznej wrażliwości. Umiejętności paranormalnych – jasnowidzenia czy telepatii – używać będziemy na co dzień.

– Gdy to mówię na kursie – uśmiecha się Antoni – ludzie pytają, cóż to za świat, w którym tak dalece znać będziemy swoje myśli, poglądy i uczucia. Odpowiadam, że najistotniejsze są zawsze intencje. Jeżeli posiadaną wiedzą zechcemy wyrządzić drugiemu krzywdę, nadświadomość na to nie pozwoli. Po prostu nie uzyskamy odpowiedzi na swoje pytanie, w naszym umyśle pojawi się pustka. Bez dobrego serca i dobrych intencji ten dar nie działa; jasnowidzenie łatwo obudzić, ale jeszcze łatwiej stracić…

Anna Forecka  Wróżka Nr 7/2003