22.04.2010

Zamiast trzepotać nogami i przekładać broń z boku na bok na mszach świętych w intencji poległych proponuję, aby zbudować pułk czy grupę żołnierzy, którzy by poprzez modlitwę osłaniali kraj, modlili się też za poległych a także ochraniali samoloty, w których

poruszają się ważne osoby w państwie. Nie zaszkodziłoby też, żeby zebrać kolejny pułk, który modliłby się za pomyślność ojczyzny i w ten sposób chronił ją i jej suwerenność. Kolejna grupa ludzi mogłaby wspierać energetycznie rząd, aby był zintegrowany i umysłowo sprawny do podejmowania słusznych decyzji. Co wy na to?


A czy miałoby sens stworzenie grupy jasnowidzów zajmujących się najbliższymi wydarzeniami przyszłości i oceniających pomyślność czy też ryzyko działań?
Najczęściej armia przygotowuje się na przyszłość wg doświadczeń poprzedniej wojny. Czy nie czas zacząć nowe podejście do wojskowości i ochronności kraju?

Budowanie pokoju jest tańsze od wygranej wojny.
Antoni